O karze śmierci, czyli jak mam rozumieć postęp?

Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, że nie jestem wyborcą PiS. Nigdy nie zagłosuję na pobożnych socjalistów. Ale tak się akurat złożyło, że partia Kaczyńskiego (często sięgająca do ideologicznych argumentów) poruszyła znowu żelazny temat kary śmierci.

Jestem zdecydowanie pewien, że śmierć za udowodnione zabójstwo z premedytacją jest absolutnie zasłużoną i sprawiedliwą karą. Tak właśnie pojmuję zagadnienie sprawiedliwości – gdy kara odpowiada wymiarem popełnionemu czynowi. Gdy Hammurabi obcinał ręce złodziejom, nie był sprawiedliwy, bo karał zbyt surowo. Natomiast absolutnie nie mieści mi się w głowie,  że brutalny zabójca ma cieszyć się życiem, nawet dożywotnio osadzony za kratami. Czy to jest naprawdę sprawiedliwe? Moim zdaniem – nie.

Tymczasem u nas, w całej Europie, kara śmierci uznawana jest za niehumanitarną i anty-postępową. Jaki to humanitaryzm – pytam – pozwalać matce zamordowanego dziecka żyć ze świadomością, że zabójca spokojnie sobie żyje i pokazuje całemu światu tak zwanego wała zza krat? Jaki to postęp – pytam – uważać, że powinno się ( wbrew zasadzie oko za oko) nagradzać bydlaka życiem za to, że komuś je świadomie odebrał?

Doprawdy nie rozumiem, skąd wzięła się moda na łagodne traktowanie wszelkiego rodzaju bandytów, zabójców, łajdaków, gwałcicieli i podobnej swołoczy… Logiczne, jak się zdaje, byłoby jak najsurowsze karanie takich ludzi. Choćby po to, by osoby uczciwe żyły spokojniej i bezpieczniej. Nikt mi nie wmówi, że zbir, który chce zabić, nie zastanawia się nad tym, co może mu za to grozić. A jeśli za świadome zabicie grozi mu śmierć, być może powstrzyma rękę – ze strachu, że ktoś jemu życie odbierze. Skuteczność wykonywania kary przez polski system penitencjarny to inne zagadnienie – ale póki co, chodzi o samą zasadę. W imię czego traktujemy takich bydlaków lepiej, niż na to zasłużyli swoimi uczynkami? Nijak nie mogę zrozumieć takiej postępowości.

Ale dziś niezręcznie jest przyznawać się do popierania kary śmierci – choć podobno robi to większość przepytywanych osób. Statystyki najczęściej kłamią, ale jedno jest pewne: w tym przypadku święta idea demokratycznej większości jakoś się nie sprawdza…

10 odpowiedzi do “O karze śmierci, czyli jak mam rozumieć postęp?”

  1. Ten temat chcę niebawem poruszyć na własnym blogu. Jednak zanim to uczynię, pokuszę się o komentarz przy Twoim wpisie.
    Kiedy usłyszałam, że ponad 50proc. Polaków jest za karą śmierci to myślałam, że padnę z wrażenia. Uważam, że ludzie którzy są za karą śmierci to niestety do pewnych rzeczy nie dorośli, lub za mało o życiu wiedzą (badania wykazały, że głw. młodzież jest za, co by nawet tłumaczyłoby powyższe zdanie).To ludzie zakompleksieni, którym wydaje się, że mogą decydować o innych. Na szczęście o życiu innych decydować nie będzie nigdy cała Polska i aparat państwowy. Uf.
    Powiem tak, NIKT nie ma prawa odbierać drugiej osobie życia, ale tym PAŃSTWO z urzędu nie może wykonywać kary śmierci. Dopuszczając karę śmierci w naszym kraju godzilibyśmy się wszyscy na zabijanie! Nie wszystkich zwyrodnialców można zresocjalizować, ale tę próbę należy podjąć! Większość morderstw jest spowodowana chorobami psychicznymi, depresjami i innymi czynnikami. Ale co to kogo obchodzi, tak? Ano powinno obchodzić, bo ludzki umysł jest nieprzewidywalny i każdy z nas może świadomie i mniej świadomie dopuścić się różnych. Ludzką naturą jest błądzić, ale też innych ludzi obowiązkiem jest pomagać tym, którym się nie udało.
    Dlatego karać można dożywociem, a przede wszystkim należy resocjalizować! Karą śmierci nie pozbędziemy się problemu chorób stanu umysłu! Jeśli wprowadzi się karę śmierci to ludzie dalej będą zabijać. Powiesz mi że są tacy którzy się przestraszą, owszem jakiś odsetek może i tak, więc swojej ofiary nie zabije, ale torturami zamieni w warzywko.
    Pomysł PiSu do tylko próba zamiecenia problemu pod dywan.Niestety jak we wszystkim, aby osiągnąć cel trzeba pracy u podstaw, a nie po trupach do celu.

    Pozdrawiam,

    1. Twoja argumentacja mnie absolutnie nie przekonała… Państwo nie może decydować o czyimś życiu – a zwyrodnialec, który morduje, może to robić?
      „NIKT nie ma prawa odbierać drugiej osobie życia” – no właśnie! I dlatego powinna być za to tylko jedna kara. Śmierć za śmierć.
      „Nie wszystkich zwyrodnialców można zresocjalizować…” – no właśnie! A co z tymi, których się nie da? Dalej mają zabijać? A jak taki zwieje z więzienia???
      Pozostaję przy swoim punkcie widzenia.

  2. Remek, straciłem telefon do Ciebie, a pilnie potrzebuję się z tobą skontaktować. Daj znać na emalie 🙂 Szuler. ::)

  3. Witaj!
    Pojawiłeś się u mnie w związku z tym tematem.
    Podałeś link do swojego blogu.
    Hm… Masz swoje zdanie, co podkreśliłem. Myślę, że czytałeś moją notkę na ten temat…

    Zaznaczam – jestem agnostykiem, przeciwnikiem kościoła i PiS…

    Kto nam dał prawo karać za czyny? Czy karanie śmiercią coś zmieni? Komuś pomoże? Czy naprawdę sądzisz, że sama myśl o karze śmierci powstrzyma od zabójstwa? Nie sądzę, ten kto chce i ma zabić, zrobi to. Nic tego nie zmieni. Problem tkwi w przyczynach tego czynu, a zawsze jakiś jest. Uważam, że resocjalizacja wiele, by zmieniła. Choć absolutnie nie wiem, jaka może być skuteczna. Jestem laikiem w tej kwestii.
    Używając kary śmierci stajemy się tacy sami, jak Ci których karzemy. A przecież jesteśmy ludźmi? Czy człowiek stworzony jest do zabijania ludzi? Jak zwierzęta, zabijamy wtedy, kiedy chcemy zjeść.
    Temat rzeka… takie jest moje zdanie. Choć pytania zawsze się rodzą w trudnych sytuacjach, gdzie np. słyszy się o zabiciu ludzi, a tym bardziej dzieci.

    1. Jeśli jesteś laikiem – mam propozycję, najpierw dowiedz się, czy resocjalizacja przynosi jakiekolwiek efekty. Zresztą mam wrażenie, że przynosi lub nie – zależy, jakie poglądy ma osoba, głosząca prawdę w tej sprawie.
      Na pytanie, czy człowiek jest stworzony do zabijania ludzi odpowiem – nie mam pojęcia. Ale nie mam ochoty żyć w świecie, gdzie prawo zabójcy jest świętsze niż prawo ofiary… Po to jest prawo, by ci, którzy mają ochotę popełnić zły czyn, bali się to zrobić. Tak – myślę, że obawa przed karą śmierci przynajmniej niektórych zwyrodnialców powstrzymałaby od zabójstwa. Innych pewnie nie, ale śmiertelne eliminowanie takich drani po pierwsze dodatkowo przestraszyłoby innych, po drugie zwiększyłoby bezpieczeństwo życia uczciwych ludzi. To powinien być priorytet, oprócz sprawiedliwości: bezpieczeństwo ludzi uczciwych.
      Absolutnie nie uważam, byśmy – karząc śmiercią – zrównywali się z bandytami. Nie ma znaku równości pomiędzy brutalnym zabójstwem, świadomym mordem, a sprawiedliwą karą za ten czyn, jaką w moim pojęciu jest wyłącznie odebranie życia mordercy.

    1. It’s nice to know that my blogging start to gather international feedback. 🙂 Maybe it’s time to start blog in english?

  4. Stop karze śmierci !!!
    Zabić nie jest humanitarnie. Kara śmierci nie jest karą, a zwykłym najzwyklejszym morderstwem. Ze względów ”dobrego serca” jej wykonywanie powinno zostać zabronione, bo jak mają czuć się skazańcy czekając na śmierć latami; minutami – odliczając czas swojego zgonu na krześle elektrycznym, przez zastrzyk, uduszenie w komorze gazowej, powieszenie, rozstrzelanie. To bestialstwo !!!
    A dla ekonomistów informacja, że taką osobę opłaca się żywić do końca życia niż ją zabić, gdyż takowa egzekucja jest kosztowna. Więc lepiej się dwa, sto razy zastanów zanim powiesz, że kara śmierci powinna zostać wykonywana – eliminowanie zła, słysząc taki tekst dostaje dreszczy. Przeczytaj pomosty.blog.pl , a myślę że zmienisz zdanie, a z twoich ust świat usłyszy: Stop karze śmierci !!!

    1. Zatwierdziłem ten komentarz w zbożnym dziele dopuszczania do głosu polemiki socjalistyczno – „postępowej”. Ci, którzy karę śmierci mocno popierają mają teraz szansę skutecznie się odgryźć. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *