O parytetach, czyli triumf durnokracji

Nie głosowałem. Spora w tym zasługa Rozalki, bo jej młody wiek każe tatusiowi siedzieć przy córce, ale były też powody inne, polityczno-ustrojowe.

Po pierwsze nie było kandydatów, których program wypełniałby także moją wizję Polski. Nie głosuję ani na mniejsze zło, ani z zatkanym nosem, tak już mam. Jeśli chciałbym, by mój kraj wyglądał tak a nie inaczej, nie będę głosował na tych, którzy mogą zrobić w Polsce „trochę” tak, jak chcę. Jajko nie może być częściowo nieświeże. Myślę, że wielu dorosłych Polaków robi podobnie – i jest to jeden z powodów zaledwie połowicznej frekwencji wyborczej w tym kraju

Po drugie, absurdy systemowe jak nasza ordynacja wyborcza (głosujesz na listę, nie na człowieka). Oraz parytet, absolutna i rewelacyjna nowość naszego systemu elekcyjnego. Komitety wyborcze musiały mieć na swoich listach określoną liczbę kobiet. Dziwię się, że Panie milczały, nie czując się urażone. Ja bym się wściekł, jeśli miałbym cokolwiek znaczyć ze względu na swoją płeć, a nie z powodu kompetencji. Pomyślmy tak: oto Komitet Wyborczy X ma obowiązek zawrzeć na listach określoną liczbę kobiet. Ma jednak w swoim gronie kandydatów merytorycznych (to znaczy fachowców w określonych dziedzinach) tylko płci męskiej, tak się akurat składa. Wolałby wystawić ekspertów, ale wystawia kobiety, bo innego wyjścia nie ma. Niestety, są to kobitki, które o wszystkim generalnie mają takie pojęcie, że wiedzą, kiedy trzeba wyłączyć zupę… A te dziewczyny potem wchodzą do Sejmu. To nie żarty, znam osobiście kilka z tych pań posłanek, które właśnie do Sejmu weszły, gwarantując nam wszystkim majestat władzy parytetowego debila. A raczej debilki, pilnujmy tu równości płci… I taki Sejm będzie rządził polskim narodem, ośmieszając wszelkie demokratyczne idee. Uwaga – gdyby parytet obowiązywał w drugą stronę, byłbym idealnie tak samo przeciwny jego wprowadzaniu!!! Ludzie, przede wszystkim, dzielą się na mądrych i głupich. A jest mi dokładnie obojętne, czy debil chodzi w spodniach czy w spódnicy. Na pewno nie powinien rządzić.

Jeśli jestem szefem firmy, to dbam o to, żeby zatrudniać pracowników kompetentnych – mądrych, pracowitych, uczciwych. A nie, żeby zatrudniać połowę kobiet, Żydów, murzynów, gejów czy marsjan –  bez względu na to, z jak kompetentnym  pracownikiem mam do czynienia. Pomijam, że byłby to ewidentny rasizm i bezprawie (zatrudnianie kobiet w parytetowej ilości jest ewidentnym rasizmem płciowym wobec mężczyzn), ale byłoby to przede wszystkim działanie samobójcze dla mojej firmy. Otóż państwo działa dokładnie tak samo, jest firmą, której funkcjonowanie (cele i związane z tym koszta) zabezpieczają finansowo wszyscy obywatele, będąc w tym sensie jego udziałowcami. W interesie nas wszystkich jest więc, żeby rządzili nami ludzie mądrzy, pracowici, uczciwi – a nie połowa kobiet lub połowa mężczyzn, bez względu na kompetencje.

Myślę, że wielu rodaków uważa podobnie – i to jest kolejny powód, dla którego 50% Polaków nie chodzi na wybory. Niektórym się nie chce, ale pozostali umieją myśleć logicznie.

5 odpowiedzi do “O parytetach, czyli triumf durnokracji”

  1. Zadałam sobie trud przeczytania całości tekstu przez Pana zamieszczonego (choć żałuję, że nie było obrazków). Sądzę, że równość będziemy mieć w polityce wtedy gdy znajdzie się tam taka sama idiotek co idiotów. Jak dotychczas obserwuję przygniatającą przewagę tych drugich. Nie znam się na gotowaniu zupy ale Pan Panie Remigiuszu nie zna się na socjologii:) Serdecznie Pozdrawiam
    Magdalena Kołacz – Kwiatkowska

  2. Znakomita większość idiotów płci męskiej w polityce w żaden sposób nie tłumaczy idiotyzmu parytetów… Nie trzeba być socjologiem, żeby to widzieć. Można sobie tylko współczuć, że debile – wszystko jedno jakiej płci – pełnią w tym kraju odpowiedzialne funkcje, na każdym poziomie władzy. Ja nie lubię żyć pod pręgierzem władzy kretynów, a zwłaszcza kretynek. Pani widocznie tak – powodzenia.

  3. Panie Remigiuszu – dlaczego skoro kobiety stanowią 52% społeczeństwa nie miałyby posiadać adekwatnej ilości władzy? Myślę, że wiedziałyby lepiej np. jak poprawić wskaźniki demograficzne, dzięki którym w wieku emerytalnym umrzemy z głodu (stadiony nam w tym nie pomogą:)Dotychczas władzę sprawowali niemal wyłącznie mężczyźni a efekty podziwiamy dziś wspólnie:) Może pora przewietrzyć bandę hermetycznych od lat (przyzna Pan)chłopców w garniturkach na rzecz bandy kobiet w garsonkach? Skoro jest Pan dobrze poinformowany to pewnie wie Pan, iż kobiety są statystycznie lepiej wykształcone – może lepiej sprawdzą się więc w roli organizatorek życia publicznego niż wojujący chłopcy. Jest ich także więcej w sektorach „niedochodowych”. Pracują ciężko do momentu gdy nie da się z uprawianej działalności „wyrwać kasy”. Statystyki wskazują, że wtedy są wypierane przez mężczyzn. Nikt nie twierdzi, że w młodej demokracji do władzy nie dorywają się miernoty ale ja się pytam – dlaczego wyłącznie miernoty w spodniach? Pozdrawiam Magdalena Kołacz-Kwiatkowska

  4. Pani Magdo!
    Proszę wybaczyć, prezentuje Pani typowo feministyczny zestaw poglądów, z którym absolutnie zgodzić się nie mogę. Co to znaczy „kobiety wiedzą lepiej”? Moim zdaniem, jakaś mądra kobieta, ekspertka w danej branży może coś wiedzieć lepiej od głupszego mężczyzny. Z tej samej branży. Ale WSZYSTKIE kobiety ??? Jak można generalizować, twierdząc, że płeć daje komuś merytoryczną przewagę w jakiejkolwiek sprawie? To tak, jakby powiedzieć, że wszyscy murzyni są bandytami. Albo że wszyscy Żydzi to złodzieje. Dokładnie, taki sam rasizm! Tym razem wymierzony w mężczyzn. Absolutnie nie zgadzam się z żadnymi Pani uwagami, dającymi którejś z płci przewagę nad drugą w jakiejś sprawie. Kobiety „wiedzą lepiej” jak się rodzi dzieci – to z pewnością. Tylko dlatego, że mężczyźni nie mają stosownych narządów, by owe dzieci na świat wydawać… Sorry, dalszą dyskusję z Panią uważam za kompletnie chybioną, zbyt mocno różnimy się w postrzeganiu świata i jego porządku. No i dobrze, gdyby wszyscy byli jednacy, świat byłby nudny. 🙂 Ukłony dla Kwiatka – Małżonka. 🙂

  5. Panie Remigiuszu, oczywiście, że moje poglądy są feministyczne – z tym większą ciekawością czytam Pana teksty. Płeć rzecz jasna nie daje nikomu merytorycznej przewagi w żadnej sprawie (może poza sztandarowym rodzeniem dzieci, o którym również decydują mężczyźni posiadający władzę). Oprócz (jak Pan zauważył:) odpowiednich narządów kobiety mają także wolną wolę i wolny umysł. Nie wszyscy to dostrzegają i szanują.
    Domagam się – to prawda – zmiany dotychczasowego – jak Pan to określił – „porządku”. Pociesza mnie jedynie fakt, że dla mojej prababki w roku 1917 prawa wyborcze też wydawały się nieosiągalne.
    Różni nas perspektywa – to prawda.
    Pozdrawiam MK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *