O Big Benie, czyli Widzew znów wraca do gry?

Oj, dali nam powody do satysfakcji piłkarze Widzewa w miniony weekend! Zwycięstwo 2:1 na Konwiktorskiej, a co ważniejsze, świetny debiut nowego napastnika. Mehdi Ben Dhifallah pochodzi ze słonecznego Tunisu, w afrykańskich warunkach strzelał dużo bramek dla reprezentacji Tunezji – a debiutując w barwach Widzewa przeciwko Polonii pokazał, że zespół może mieć z niego duży pożytek.

Big Ben, bo tak z marszu ochrzcili go kibice, strzelił jedną bramkę, wypracował drugą (gdyby nie samobójczy lob Brzyskiego, Mehdi bez wątpienia skutecznie zakończyłby znakomite podanie Pinheiro) – a co najważniejsze, pokazał, że świetnie umie grać w pierwszej linii. Zastawiał się, strącał z siebie obrońców, szukał piłki w każdej akcji, słowem: drużyna z Mehdim w składzie wydaje się kompletna. Kogoś takiego wyraźnie było jej trzeba.

Piszę to ze świadomością długotrwałego braku kreatywnego zawodnika w środku pola zespołu Widzewa. Bo i kibice mogli przecierać oczy ze zdumienia patrząc, co też w tej roli wyprawia Princewill Okachi. Błysnął chłopak talentem! Grał jako tzw. podwieszony napastnik, wypełniając z wielką chęcią wszelkie zadania rozgrywającego. Cofał się aż do obrony, wybijając piłki w destrukcji. Biegał do kontrataków, podawał, strzelał – podobnie jak Ben, był wszędzie. Pokazywał, że oto właśnie trener znalazł mu idealną pozycję w zespole. Oby tak już zostało! Widzew na boisku w Warszawie jakby chciał zademonstrować, nad czym przez kilkanaście dni uczciwie pracował na zimowym zgrupowaniu w Tunezji. Nawet Krzysztof Ostrowski miał dwa lub trzy udane zagrania… No dobrze, nie bądźmy złośliwi – zwłaszcza, że cały zespół dokładnie wiedział co i jak chce grać. A Big Ben może okazać się brakującym ogniwem dobrze funkcjonującej całości. Wierzymy zatem, że odmieniony Widzew zdąży jeszcze włączyć się do walki o cele wyższe niż utrzymanie, mimo powszechnie znanych kłopotów finansowych.

Gdy przed laty Piotr Reiss przenosił się z Lecha do berlińskiej Herthy, strzelił w swoim debiucie bodaj dwie bramki… Niemieckie gazety napisały: „Herzlich wilkommen im Bundesliga, Herr Reiss!”. My możemy powiedzieć: „Welcome to Ekstraklasa, Mr. Big Ben!”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *