O starcie Widzewa, czyli mogło być lepiej…

Po rozstaniu z dużą częścią kadry zawodniczej. Z nowym, niedoświadczonym trenerem i przy okrojonym budżecie. Mimo wszystko dość udanie zainaugurował Widzew rozgrywki jesienne. Dwa remisy, z Wisłą i Górnikiem – w takich meczach, że Łodzianie spokojnie pokusić się mogli o komplet punktów. Nie jest źle, mogło być lepiej.

Zasadniczy problem: drużyna wciąż ma kłopot w środku pola. Mindaugas Panka miewa przebłyski kreatywności, ale to jednak defensywny pomocnik, musi rozbijać ataki rywali. W Zabrzu zawalił gola, bo dał się okiwać strzelającemu Kwiekowi… Młody Piotr Mroziński dobrze gra w destrukcji, ale przy konstruowaniu akcji brak mu doświadczenia – zresztą bez wątpienia taktyką Widzewa w tej rundzie ma być gra dwójką defensywnych pomocników. Tymczasem Riku Riski czeka na występ w roli playmakera (grywa ogony na skrzydłach), Łukasz Grzeszczyk nie spełnia pokładanych w nim nadziei, żaden z młodszych jeszcze do roli rozgrywającego się nie nadaje. Przydałby się Melikson lub gracz o podobnych umiejętnościach – ale wtedy walczylibyśmy o „majstra”. 🙂

Małe cenzurki za dwa pierwsze mecze:

Mielcarz – przeciętnie, nawet słabo. Niepewność przy golu dla Wisły, złe ustawienie przy bramce dla Górnika… W tej chwili nie mamy bramkarza na miarę Młynarczyka czy Woźniaka – chyba, że Bartek Kaniecki osiągnie wyższą formę.
Broź – brawa za waleczność, dobrze sprawdza się na boku obrony (wszystko jedno którym) udowadniając, że wystawianie go w środku było błędem. Jako kapitan zespołu „zrobił” wynik w Zabrzu, zarabiając rzut karny i strzelając go bez kompleksów.
Bieniuk – nieżle z Górnikiem, ale zawahanie w ostatniej minucie meczu w Łodzi obniża ocenę doświadczonego stopera. Od gracza tej klasy należałoby wymagać więcej, szczególnie w wyprowadzaniu piłki. Ale ustawia się bez zarzutu, w Zabrzu pamiętał o koncentracji do ostatniej minuty. Potrzebny drużynie.
Madera – ostoja obrony, talent… Tylko te nieszczęsne kontuzje!
Pinheiro – moim zdaniem lepszy w roli defensywnego pomocnika, jako stoper popełnił drobny błąd przy golu dla Wisły, dał się ograć i poszło dośrodkowanie… Mógłby stać się cennym zmiennikiem dla Panki albo jego partnerem w wariancie mniej ofensywnym.
Dudu – nie ma co się rozgadywać, najlepszy asystent w drużynie i niezastąpiony na lewej obronie. Chyba, że wstawimy tam Brozia…
Budka – ma Widzewskie serce, bo jest naszym kibicem. Dlatego nie dziwiła mnie nigdy jego waleczność i pracowitość. Ale na tej pozycji ważne są „żelazne płuca”, a tych czasem już brakuje dzielnemu skrzydłowemu. Wiek robi swoje.
Panka – mógłby stać się mózgiem tej drużyny, gdyby grał bardziej ofensywnie. Tyle, że raczej tak grać nie umie, a poza tym ma w swych zadaniach wspomaganie bloku obronnego. Potrzebny mu wartościowy partner w środku pola.
Mroziński – młody chłopak z zadatkami na solidnego, defensywnego pomocnika.
Ostrowski – gwiazda jednego sezonu, parę lat temu w Śląsku Wrocław. Dla mnie największe rozczarowanie w Widzewie, nie zagrał jeszcze ani jednego w całości dobrego meczu. Powinien być jak najszybciej sprzedany.
Grzelczak – wychowanek Widzewa, oddający serce drużynie z przyczyn emocjonalnych. Czasem tylko, gdy obrońcy grają na niego ostro, ma problem z opanowaniem, zarówno piłki jak i nerwów. Jest jeszcze młody, kariera przed nim – powinien grać na lewym skrzydle zamiast Ostrowskiego.
Dżalamidze – oj, ma pokrętło w nodze! Podkreślają to również piłkarze innych drużyn. Chyba jeden z najlepszych techników w polskiej lidze, którego wadą, jak to młodzika, jest zbyt egoistyczna gra. Dobry środkowy pomocnik, dogrywający mu piłki, zrobiłby z chłopaka snajpera pierwszej wielkości.
Oziębała – dobrze, że wrócił do ataku, bo to typowy strzelec. Pamiętacie jego rekordy bramkowe w Zagłębiu Sosnowiec? Kolejny raz kłania się temat zagrań z głębi pola, których Ozi, podobnie jak inni napastnicy Widzewa, zbyt wiele nie otrzymuje.
Okachi – będą z niego ludzie! Kilka minut w Zabrzu i już wiadomo, że chłopak ma papiery na grę w pierwszej jedenastce. Cofa się po piłkę, dużo widzi, umie rozegrać… Taki trochę cofnięty napastnik, pamiętający o interesie drużyny. Zaskakująco dojrzały w grze, z pewnością udany transfer.

Może ktoś jeszcze błyśnie formą w tej rundzie? Oby! Przed nami ciężki mecz w Bielsku z Podbeskidziem…

Jedna odpowiedź do “O starcie Widzewa, czyli mogło być lepiej…”

  1. Lepiej niemożna było tego podsumować. Ja czekam z niecierpliwością na powrót Bena. I szczerza mam nadzieję na to, że Okachi namiesza pozytywnie.

    I może w końcu przestaną traktować nas jako głównych kandydatów do spadku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *